Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 kwietnia 2017

Przygotowania do świąt.

Uff,
sobota południe i już wszystko gotowe. Skończyłyśmy z mamą przed czasem w tym roku. Przyjeżdżam zawsze najpóźniej w piątek, żeby mamie pomóc.

Nie ma sensu walczyć z jej przyzwyczajeniami i wyobrażeniem, jak ma wyglądać Wielkanocne Śniadanie. Nie ma już tyle siły, co kiedyś, a i tak stała przeszło godzinę w kolejce w sklepie, bo tylko tam był odpowiedni biały ser. Mówiła, że gdy doszła do kasy to płakać jej się chciało z bólu (choruje na kręgosłup). Tata się zdenerwował i ją wyzywał, że się wygłupia z tym sernikiem. No sensu w tym wszystkim nie ma. Mama na diecie, ja na diecie, tata sernika nie lubi, brat lubi wszystko, co słodkie. Ale tu chyba nie chodzi o logikę. Od kiedy pamiętam, pyszny maminy sernik był na święta. I mama chce, żeby te nasze domowe tradycje trwały jak najdłużej. Tak długo, jak będzie miała siły.
Rozumiem ją. Chce, żeby dom rodzinny kojarzył nam się w określony sposób.
Babcię też często tak wspominamy: a to rozkwitły jej ulubione kwiaty, a to jemy niedzielny obiad i ktoś z rodziny nagle przypomina, że jest to przepis babci. Taka chyba jest przewrotna ludzka pamięć. Kochana osoba kojarzy nam się z zapachami, smakami.

Byłyśmy takie szybkie, ponieważ posprzątałyśmy cały dom w poprzedni weekend. Kupiłam mamie „na zajączka” cały zestaw płynów sprzątających Sotin. Recenzowałam te produkty i uważam, że lepszych nie ma. Dzisiaj nie będę szczegółowo opisywała ich działania. Ważne, że działają.

chemiadomowa.com




poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Pokój kociary.

No i po remoncie.

Wybrałam motyw koci. Zdjęć nie będzie. Mama zauważyła, że miotam się z aparatem po pokoju. (...) Skończyło się tym, że obiecałam nie wstawiać zdjęć ze swojego pokoju do internetu, aż nie dorosnę i nie posprzątam. No cóż, jeżeli ma to być taki straszny obciach dla niej....



Ale u mnie nie ma bałaganu, tylko kocio-artystyczny nieład. No niby jak ma wyglądać w pokoju, w którym mieszka młoda, niezależna kobieta i jej rudy kot?
Teraz znowu kupuję sobie kocie gadżety. Najnowszy nabytek na zdjęciu.


sobota, 11 lipca 2015

Radykalna zmiana wystroju pokoju.

Zaczęły się wakacje i dlatego postanowiłam przemeblować pokój. Mam taki zwyczaj (natręctwo? ), że zawsze w czasie wakacji (czasami częściej) przewracam mój pokój „do góry nogami”. Zmieniam wystrój, przemalowuję meble, (gdybym miała więcej kasy, to pewnie kupowałabym nowe). Zmieniam cały charakter  i atmosferę pokoju.
Odwiedziłam dzisiaj swój ulubiony sklep z obrazami. Czasem cały wystrój pokoju robię pod atmosferę lub temat obrazu, zdjęcia lub plakatu.
No i mam teraz temat do przemyślenia. W sklepie Loft45.pl wprowadzili nowość - naklejki na ścianę. Najbardziej podobają mi się takie jednokolorowe - raster.

Kupię je na pewno. wiem już, że ściany pomaluję na jednolity jasny kolor, i że jedna zostanie zupełnie pusta, bez pólek i szafek. Na niej będzie naklejka. Mam kilka pomysłów:

1.
Pokój kociary. Mam kilka pluszaków - kotków, na strychu w kartonie. Kilka figurek. Kota nakleję nad kanapą, na której chętnie wyleguje się mój żywy kot - Rudzik. Kolor ścian będzie jasno rudy, taki jak łatki Rudzika. Będzie musiał iść ze mną do sklepu wybrać odpowiednia farbę.

2.
Miłośniczka natury. Gałąź pasuje do naklejenia w narożniku, niedaleko okna. Pod spodem piętrowy kwietnik. Na pozostałych ścianach obrazy z kwiatami (mama ma trzy, na pewno pożyczy). Kolor ścian też jednolity. Zielony może.

3.

Pokój księżniczki. (Tata nadal tak mnie nazywa, mimo, że nie mam już pięciu lat). Raster zajął by całą przestrzeń po jednej stronie przy drzwiach. Kolor ścian może łososiowy, albo nawet angielski róż. W pokoju dużo bibelotów, serwetek, koronek. Firanki podwiązane kokardą.

Co myślicie o moich pomysłach?


niedziela, 7 czerwca 2015

W jaki sposób samodzielnie naprawiłam instalację centralnego ogrzewania.

Tytuł dosyć długi, ale jest się czym pochwalić!
A było to tak...
W domu rodziców coś zaczęło się dziać z instalacją. Spadało ciśnienie w i musieli coraz częściej dolewać wody do kaloryferów.
Przegląd wszystkich połączeń rur (nawet tych za kanapą) nic nie dał. Piec pracował normalnie. Wniosek nasuwał się jeden - woda wycieka gdzieś w ścianach.
Moja mama dosłownie rwała włosy z głowy z rozpaczy. Trzeba będzie kuć ściany! Demolka w całym domu! Znowu duże, nieprzewidziane wydatki. Żeby choć mieć pewność, że hydraulik zrobi wszystko dobrze. (Mama nie ma dobrego zdania o „fachowcach”, a o hydraulikach, to lepiej szkoda gadać. Ma powody, budowali dom systemem gospodarczym i sama wszystkiego doglądała, kłóciła się z dziadami itd.) Całe szczęście, że mi o tym powiedziała. Bywam w domu coraz rzadziej i nie biorę już na co dzień udziału w ich życiu. Dowiaduję się o różnych sprawach po fakcie. Teraz jednak mieliśmy wszyscy szczęście, mama w piątek opowiedział o nowym kłopocie i poszła spać, a ja usiadłam przy kompie. Pierwotnym moim zamiarem było znalezienie nowego hydraulika. Tych mieszkających najbliżej nas mieliśmy już nieszczęście u nas gościć.
Przeglądałam różne fora, aby znaleźć fachowca z prawdziwego zdarzenia (są tacy?) i przypadkiem przeczytałam (elektroda.pl), że można uszczelnić wyciek środkiem chemicznym Repa-Tech. Bez kucia ścian!

Zaczęłam drążyć temat. Po obejrzeniu filmiku na blogu firmowym (http://blog.repatech.pl/repatech/repa-tech-sposob-na-przeciekanie/) przyszło mi do głowy, że jeżeli ta naprawa ma polegać na wlaniu płynu do instalacji, to może sobie sami z bratem z tym poradzimy? W sobotę naradziłam się z Jackiem i zadzwoniłam do sklepu internetowego polecanego na blogu - www.logos-instalacje.pl. Pani w sklepie potwierdziła, że sposób uszczelniania preparatami Repatech jest dziecinnie łatwy i sami sobie z tym poradzimy. Wspólnie wybraliśmy płyn, który nadaje się do naszego domu czyli REPA-Therm.   no i go po prostu kupiłam.  Po dwóch dniach brat zadzwonił, że paczka przyszła. Przyjechałam specjalnie do rodziców, taka byłam podekscytowana, że nie chciałam aby sam robił wszystko. Wlaliśmy płyn przy pomocy lejka do grzejnika znajdującego się najwyżej - drabinki w górnej łazience. I to wszystko.
Minęły już dwa tygodnie i na razie wszystko jest ok. Czeka nas teraz trudniejsze zadanie - musimy wymienić wodę w całej instalacji. Ale damy radę, teraz będziemy pracować razem z rodzicami. Mam jest szczęśliwa, że nie będzie musiała oglądać kolejnego fachowca, a tata, że zaoszczędził kupę kasy.

Tak oto zostałam bohaterem we własnym domu, a Jacek giermkiem bohatera.

ps. Zdjęcie ściągnęłam ze strony www.logos-instalacje.pl

wtorek, 17 lutego 2015

Sotin R87 czyli szorowanie bez szorowania.

Zostałam wielbicielką firmy Sotin. Może założę fanklub i zostanę prezeską.

Tym razem będzie opowieść o czyszczeniu kranów.


Obiecałam mamie pomóc w szorowaniu łazienki, na szczęście dla mnie, akurat robiła swoje comiesięczne, kosmetyczne zakupy w naszym ulubionym sklepie Minerwa. Skorzystałam z okazji i naciągnęłam ją na herbatkę odchudzająca dla mnie i na preparat do czyszczenia armatury Sotin R87 - dla nas. 
Tak jak się spodziewałam, nie było już mowy o szorowaniu. Poniżej relacja z mycia ostatniego kranu. Tak na szybko szła wspólna praca przy plotkowaniu i płukaniu, że prawie nie zdążyłam zrobić zdjęć.

Na zdjęciu pierwszym widać nasz kran z nalotem, Kran jest zwykły, kupiony w markecie. Raczej tani.


Potem się zagapiłam i zagadałam. Mój brat popsikał na kran piankę R87 i po chwili zaczął już ją ścierać! W ostatniej chwili strzeliłam fotkę.


A tu już dwa zdjęcia naszej pięknej i błyszczącej armatury. Jak widać zmyły się też napisy mówiące o ciepłej i zimnej wodzie. Nieważne. Najważniejsze, że wspólne porządki domowe robiliśmy razem. Nikt się za bardzo nie zmęczył. No może brat, bo jeszcze musiał odkurzaczem wyczyścić wszystkie dywany. Ale jest duży i silny, to daje sobie radę nawet z takimi wyzwaniami. W tej chwili na dworze jest mróz, ale mama obiecała, że kupi Sotin do okien i wiosną będziemy razem myli okna. Tak sobie pomyślałam, że oboje z bratem jesteśmy dorośli, właściwie nie mieszkamy w domu rodzinnym. Niedługo będziemy mieć swoje. Takie wspólne sprzątanie musimy wykorzystać do bycia razem. Dzisiaj było bardzo przyjemnie, nie sadziłam nawet, że mogę tak kiedyś powiedzieć o sprzątaniu. Ale to dzięki temu, że mama kupiła porządne preparaty do czyszczenia i nikt się nie denerwował, że męczy się bez widocznych rezultatów. 




Za tydzień lub dwa przyjadę na weekend myć okna. Upiekę jakieś fajne ciasteczka i będziemy mieć rodzinno-okienną domówkę.

Air – WC VariVIT® — Zawsze świeże powietrze

Zobaczcie co znalazłam w necie. Teraz wierzę, że nowoczesna łazienka może być piękna i pachnąca,
Air – WC VariVIT® — Zawsze świeże powietrze

piątek, 30 stycznia 2015

Najlepsze sposoby na umycie prysznica.

Przeglądałam niedawno neta i szukałam opinii o preparatach do mycia kabiny prysznicowej. Byłam ciekawa jak inne blogerki postrzegają płyn, który od niedawna używam.
Nie spodziewałam się takich informacji. Okazuje się, że według Polek, najlepszą metodą mycia kabiny prysznicowej jest szorowanie szczoteczką do zębów. Można jeszcze użyć drapaka do garów. Własnym oczom nie wierzyłam. Zdjęcia umęczonych kobiet, pokutujących na kolanach przed własnym prysznicem z mottem wypisanym na czole: tak, mam rodzinę i muszę z tego powodu cierpieć.
Ze zdumieniem dowiedziałam się, że jedynym skutecznym sposobem jest mycie gorącym octem, czasem z sodą. Ocet owszem, jest skuteczny, ale w małych pojemnikach. Można np. zagotować go w czajniku do gotowania wody. Kamień odpadnie od ścianek i można go wtedy wyrzucić. Ale zapach jest okropny i bardzo mocny. Jak gorącym octem wymyć drzwi prysznica? Jedna autorka, radziła: zamknąć w kabinie gorący garnek, ocet sparuje na ścianach, potem wytrzeć i już. Mam pewność, że pani ta, nigdy niczego nie sprzątała. Kopiuje sobie teksty ze strony na stronę. Strony, niby-poradniki, powstają tylko po to, żeby umieścić na nich dużą ilość słów i móc je podlinkować. I dlatego bez żenady autorzy powtarzają różne głupoty. Nie chodzi przecież wcale o treść, jedynie o słowa.
Znaleźć jakieś poważne informacje jest bardzo trudno. A wydawać by się mogło, że w necie jest wszystko. Ja wrzucałam słowa: płyn do mycia prysznica, chemia domowa, preparat do mycia i co otrzymywałam w odpowiedzi? Ocet, ocet, soda, soda i ocet, a i czasem jeszcze coca-cola.

Do sprzątania łazienki używam dwóch miękkich ściereczek z mikrofibry. Zakładam na dłonie rękawiczki, ponieważ do wszystkich prac domowych je zakładam.

Rozprowadzam cienką warstwą przy pomocy atomizera mój ulubiony preparat Sotin 130 i czekam chwilkę. W tym czasie psikam inny płyn (też firmy Sotin, ale przeznaczony do innych zadań) na pozostałe wyposażenie łazienki. Spłukuję prysznicem preparat chemiczny razem z osadem z kamienia i mydła. Mokrą ścierką przecieram zakamarki. Wycieram wszystko do sucha. Bez polerowania i szorowania. I to samo teraz z umywalką, muszlą klozetową i kranami. Jeżeli są wymyślone nowoczesne preparaty do sprzątania, to nie widzę powodu, żeby z nich nie korzystać.

czwartek, 26 czerwca 2014

sobota, 13 kwietnia 2013

Wiosenne zmiany

Postanowiłyśmy z mama zrobić sobie zupełnie nowa kuchnię korzystając ze starych mebli i dokupując tylko dodatki. przejrzałyśmy wiele stron o wystroju wnętrz i odnawianiu mebli. Śmieszne będzie to odnawianie. Najpierw zlikwidujemy starą farbę  przy pomocy opalarki, potem pomalujemy je na nowo i będziemy postarzać. Mama zrobiła cudne małe firanki tzw, zazdrostki. Mamy już rozrysowane ustawienie mebli i udało się nam wygospodarować kącik na mini-jadalnię, mini-salon. Taki akurat dla dwóch osób na popołudniową herbatkę. Takie miejsce, gdzie można zjeść szybkie śniadanie, ale też z przyjemnością posiedzieć i pogadać (same, bez facetów - stoliczek jest malutki, nie zmieszczą się). Mama robi teraz z nici, przy pomocy takiego małego plastikowego czółenka, serwetę na stół, a ja obiecałam kupić obraz do naszego domowego azylu. Waham się między typową martwą naturą (pasuje do kuchni i jadalni),A Bunch of Garlic and a Pewter Tankard (oil on canvas)
 a bukietem kwiatów - w sam raz do salonu. A Bouquet of Roses
Jak myślicie, co wybrać?