sobota, 27 czerwca 2015
niedziela, 7 czerwca 2015
W jaki sposób samodzielnie naprawiłam instalację centralnego ogrzewania.
Tytuł dosyć długi, ale jest się
czym pochwalić!
A było to tak...
W domu rodziców coś zaczęło się
dziać z instalacją. Spadało ciśnienie w i musieli
coraz częściej dolewać wody do kaloryferów.
Przegląd wszystkich połączeń rur (nawet tych za
kanapą) nic nie dał. Piec pracował normalnie. Wniosek
nasuwał się jeden - woda wycieka gdzieś w ścianach.
Moja mama dosłownie rwała włosy z
głowy z rozpaczy. Trzeba będzie kuć ściany! Demolka w całym
domu! Znowu duże, nieprzewidziane wydatki. Żeby choć mieć
pewność, że hydraulik zrobi wszystko dobrze. (Mama nie ma dobrego
zdania o „fachowcach”, a o hydraulikach, to lepiej szkoda gadać.
Ma powody, budowali dom systemem gospodarczym i sama wszystkiego
doglądała, kłóciła się z dziadami itd.) Całe szczęście, że
mi o tym powiedziała. Bywam w domu coraz rzadziej i nie biorę już
na co dzień udziału w ich życiu. Dowiaduję się o różnych
sprawach po fakcie. Teraz jednak mieliśmy wszyscy szczęście, mama
w piątek opowiedział o nowym kłopocie i poszła spać, a ja
usiadłam przy kompie. Pierwotnym moim zamiarem było znalezienie
nowego hydraulika. Tych mieszkających najbliżej nas mieliśmy już
nieszczęście u nas gościć.
Przeglądałam różne fora, aby
znaleźć fachowca z prawdziwego zdarzenia (są tacy?) i przypadkiem
przeczytałam (elektroda.pl), że można uszczelnić wyciek środkiem
chemicznym Repa-Tech. Bez kucia ścian!
Zaczęłam drążyć temat. Po obejrzeniu filmiku na blogu firmowym (http://blog.repatech.pl/repatech/repa-tech-sposob-na-przeciekanie/) przyszło mi do głowy, że jeżeli ta naprawa ma polegać na wlaniu płynu do instalacji, to może sobie sami z bratem z tym poradzimy? W sobotę naradziłam się z Jackiem i zadzwoniłam do sklepu internetowego polecanego na blogu - www.logos-instalacje.pl. Pani w sklepie potwierdziła, że sposób uszczelniania preparatami Repatech jest dziecinnie łatwy i sami sobie z tym poradzimy. Wspólnie wybraliśmy płyn, który nadaje się do naszego domu czyli REPA-Therm. no i go po prostu kupiłam. Po dwóch dniach brat zadzwonił, że paczka przyszła. Przyjechałam specjalnie do rodziców, taka byłam podekscytowana, że nie chciałam aby sam robił wszystko. Wlaliśmy płyn przy pomocy lejka do grzejnika znajdującego się najwyżej - drabinki w górnej łazience. I to wszystko.
Minęły już dwa tygodnie i na razie
wszystko jest ok. Czeka nas teraz trudniejsze zadanie - musimy
wymienić wodę w całej instalacji. Ale damy radę, teraz będziemy
pracować razem z rodzicami. Mam jest szczęśliwa, że nie będzie
musiała oglądać kolejnego fachowca, a tata, że zaoszczędził
kupę kasy.
Tak oto zostałam bohaterem we własnym
domu, a Jacek giermkiem bohatera.
ps. Zdjęcie ściągnęłam ze strony www.logos-instalacje.pl
piątek, 17 kwietnia 2015
Garnier Miracle Skin Cream RECENZJA
Dzisiaj słów kilka o kremie Garnier
Miracle Skin Cream.
Otrzymałam prawie cala tubkę od
koleżanki, która też dostała go w prezencie. Ona dostała go do
testowania, razem z próbkami (jedną dostałam wcześniej).
Jest to krem nawilżający,
przeciwzmarszczkowy z pigmentem (taki BB). Dedykowany skórze 40+.
Koleżanka ma 39, ale krem ten zbyt mało nawilżał jej skórę, nie
napinał i nie wygładzał zmarszczek. Tak więc uznałyśmy, że
mogę go stosować, mimo, że nie mam jeszcze 30 lat.
Krem ma bardzo przyjemny zapach, lekką
konsystencję i szybko się wchłania. Pigment ujawnia się dopiero
po chwili, w czasie nakładania kremu. Ładnie wyrównuje kolory
skóry, żeby jednak zakryć niedoskonałości i tak muszę stosować
fluid.
Zapomniałam jeszcze dodać, że
producent obiecuje zwężenie porów skóry, czego u siebie nie
zaobserwowałam.
Krem ten można kupić w Rossmanie.
Ogólnie dobrze go oceniam, aczkolwiek nie kupię drugiego
opakowania. Nie jest to ten krem, którego potrzebuje moja skóra.
wtorek, 17 lutego 2015
Sotin R87 czyli szorowanie bez szorowania.
Zostałam wielbicielką firmy Sotin.
Może założę fanklub i zostanę prezeską.
Tym razem będzie opowieść o
czyszczeniu kranów.
Obiecałam mamie pomóc w szorowaniu
łazienki, na szczęście dla mnie, akurat robiła swoje
comiesięczne, kosmetyczne zakupy w naszym ulubionym sklepie Minerwa.
Skorzystałam z okazji i naciągnęłam ją na herbatkę odchudzająca
dla mnie i na preparat do czyszczenia armatury Sotin R87 - dla nas.
Tak jak się spodziewałam, nie było już mowy o szorowaniu. Poniżej
relacja z mycia ostatniego kranu. Tak na szybko szła wspólna praca
przy plotkowaniu i płukaniu, że prawie nie zdążyłam zrobić
zdjęć.
Na zdjęciu pierwszym widać nasz kran z nalotem, Kran jest zwykły, kupiony w markecie. Raczej tani.
Potem się zagapiłam i zagadałam. Mój brat popsikał na kran piankę R87 i po chwili zaczął już ją ścierać! W ostatniej chwili strzeliłam fotkę.
A tu już dwa zdjęcia naszej pięknej i błyszczącej armatury. Jak widać zmyły się też napisy mówiące o ciepłej i zimnej wodzie. Nieważne. Najważniejsze, że wspólne porządki domowe robiliśmy razem. Nikt się za bardzo nie zmęczył. No może brat, bo jeszcze musiał odkurzaczem wyczyścić wszystkie dywany. Ale jest duży i silny, to daje sobie radę nawet z takimi wyzwaniami. W tej chwili na dworze jest mróz, ale mama obiecała, że kupi Sotin do okien i wiosną będziemy razem myli okna. Tak sobie pomyślałam, że oboje z bratem jesteśmy dorośli, właściwie nie mieszkamy w domu rodzinnym. Niedługo będziemy mieć swoje. Takie wspólne sprzątanie musimy wykorzystać do bycia razem. Dzisiaj było bardzo przyjemnie, nie sadziłam nawet, że mogę tak kiedyś powiedzieć o sprzątaniu. Ale to dzięki temu, że mama kupiła porządne preparaty do czyszczenia i nikt się nie denerwował, że męczy się bez widocznych rezultatów.
Za tydzień lub dwa przyjadę na weekend myć okna. Upiekę jakieś fajne ciasteczka i będziemy mieć rodzinno-okienną domówkę.
Air – WC VariVIT® — Zawsze świeże powietrze
Zobaczcie co znalazłam w necie. Teraz wierzę, że nowoczesna łazienka może być piękna i pachnąca,
Air – WC VariVIT® — Zawsze świeże powietrze
Air – WC VariVIT® — Zawsze świeże powietrze
piątek, 6 lutego 2015
Ciasteczka owsiane.
Tak wyglądają moje ciasteczka owsiane. Przepis polecam wszystkim perfekcyjnym gospodyniom domowym. Ma dwa stałe elementy: płatki owsiane i mleko.
składniki:
płatki owsiane (w dowolnej ilości)
mleko
ziarna, owoce suszone, miód
Płatki owsiane zalewam mlekiem i zostawiam na jakiś czas, aby zmiękły.
Dosypuję to, co akurat mam w domu:
słonecznik, orzechy, amarantus,
rodzynki, żurawinę, suszoną morelę
jako "sklejacz" albo zmiksowany banan, albo jajko (wolę banana)
Jeżeli mam mało owoców i banana, dodaję łyżkę miodu. Dla słodkości.
Nakładam łyżeczką na papier do pieczenia rozłożony na blasze. Piekę w temperaturze 180 stopni, aż zaczną pachnieć i nabiorą ładnego koloru.
Ciasteczka za każdym razem inaczej smakują, ale zawsze są pyszne, wystarczająco słodkie i ZDROWE!!
składniki:
płatki owsiane (w dowolnej ilości)
mleko
ziarna, owoce suszone, miód
Płatki owsiane zalewam mlekiem i zostawiam na jakiś czas, aby zmiękły.
Dosypuję to, co akurat mam w domu:
słonecznik, orzechy, amarantus,
rodzynki, żurawinę, suszoną morelę
jako "sklejacz" albo zmiksowany banan, albo jajko (wolę banana)
Jeżeli mam mało owoców i banana, dodaję łyżkę miodu. Dla słodkości.
Nakładam łyżeczką na papier do pieczenia rozłożony na blasze. Piekę w temperaturze 180 stopni, aż zaczną pachnieć i nabiorą ładnego koloru.
Ciasteczka za każdym razem inaczej smakują, ale zawsze są pyszne, wystarczająco słodkie i ZDROWE!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
